Bez Ceregieli

Podroze sa genialne!

Wycieczka do Akaroa

Ostatnio w Nowej Zelandii byl dlugi weekend i prognoza pogody byla super wiec postanowilem pojechac do Akaroa. Male miasteczko polozone ok 1,5h jazdy od Christchurch. Na mapie wyglada ze jest usytuowane w zatoce i otoczone gorami ale tak na prawde to byl wulkan… Ale to bylo miliony lat temu, pozniej zostal zalany przez wode polodowcowa i tak poprzez miliony lat erozji uksztaltowal sie na piekny polwysep. Miasto zostalo zalozone przez Francuzow ok 1840roku. Pomimo, ze Nowa Zelandia w podobnym czasie zostala kolonia Angielska to miasteczko dalej pozostalo w rekach francuzkich imigrantow. Do teraz powiewaja tutaj francuzkie flagi, nazwy ulic i architektura. Wyglada na bardzo przytulne miasteczko.

DSC_5749

Dzisiaj jest celem wielu turystow bo pomimo malych rozmiarow mozna tutaj na prawde spedzic wiele dni i skorzystac z wielu atrakcji. Glownie ogladanie pingwinow, plywanie z delfinami, zeglowanie, chodzenie po gorach, rowery, mnostwo restauracji i malych knajpek. A takze jest to miejsce gdzie na weekend wyskakuja tutaj bogatsi ludzie z Christchurch. Maja tutaj swoje domki na weekend, jachty, zaglowki i skutery wodne. Jak jest ladna pogoda to ulice sa zatloczone nowymi drogimi lub starymi drogimi odrestaurowanymi samochodami albo tanimi starymi Toytotami Lucida od backpackerow 😀

DSC_5761

DSC_5769

Ja dojechalem tutaj w sobote wieczorem. Od razu poszedlem do informacji turystycznej. Otwarta jest 7 dni w tygodniu ale tez zalezy od sezonu. W sezonie od 9 do 5 albo i dluzej poza sezonem krocej. Pani i Pan sa pomocni, maja duzo informacji, swietnie doradza, spokojni i cierpliwi. Kiwusi, super !  Dostalem za darmo mapke miasta oraz calego polwyspu. Super jest to ze w samym centrum miasta mozna zaparkowac auto za darmo i mozna tam tez spac. Dlatego nie musialem sie stresowac gdzie zaparkowac auto na noc zeby spac za darmo a nie dostac mandatu. W miescie jest kilka publicznych toalet wiec spokojnie mozna zalatwic swoje potrzeby, umyc zeby czy uzupelnic wode. Publiczne toalety w Nowej Zelandii to jest mistrzostwo. Gdziekolwiek sie nie ruszysz sa one wszedzie. W kazdym miescie/miasteczku/miejscu gdzie sa tyrysci. Zawsze sa czyste i zadbane i zawsze jest papier toaletowy ! Nawet w tych ktore wygladaja troche kiepsko i staro. Niestety publicznego prysznica w miescie nie ma ale mozna za 5$ sie wykapac w jednym z hostelu.

Wieczorem pospacerowalem po miescie ? Mozna przejsc z jednego konca na drugi w 20minut… To jest jedna z bardziej popularnych atrakcji do fotografowania w Akaroa. Molo z domkiem na koncu.

DSC_5776

W miescie jest takze latarnia morska, ktora zostala przeniesiona z koncowki polwyspu. Teraz pelni jako atrakcja turystyczna. A to podswietlona latarnia morska, ktora nie swieci 😀

DSC_5843

Nastepnego dnia poszedlem chodzic po gorach. Rano, przed informacja turystyczna i mapka ze sciezkami po gorach spotkalem mloda parke z Niemiec i poszlismy razem. Rano zapowiadalo sie ze bedzie pieknie ale po polgodzinnym spacerze wyszly chmury, zaczelo wiac i bylo ultra zimno. Na dole zaczalem w podkoszulku a skonczylem w kortce i czapce. Sciezka jest przyjemna i ciezko sie zgubic. Mylaca moga byc bramki, ktore odgradzaja stada owiec. Czasami wydaje sie ze wchodzisz na kogos posesje bo bramka jest zamknieta ale trzeba sobie otworzyc i isc dalej. Pewnie to jest kogos ziemia ale wiekszosc sciezek gorskich wioda przez polany z owcami lub krowami. I sa to tak zwane spacery wokol farm. Na gorze jak wspomnialem byla kiepska pogoda i smiesznie bylo sluchac ze dziewczyna narzekala na chlopaka – po co wybral ta sciezke, trzeba bylo isc krotsza, teraz musi marznac itd itp… Nie powiedzialem im ze troche rozumiem Niemiecki 😛 Na szczescie jak przeszlismy caly szczyt zaczelo sie robic ladnie i moglem porobic troche zdjec. Parka poszla do domu a ja poszedlem jeszcze na inna sciezke. Widoki byly prze piekne !

DSC_5863

DSC_5856

Dla leniwych – w to miejsce mozna dojechac autem! Wystarczy pojechac autem caly czas prosto w gore od informacji turystycznej. Na szlak trzeba skrecic w prawo a jak sie pojedzie autem to mozna wyjechac na sam szczyt i taki jest widoczek z jednej strony gory:

DSC_5930

DSC_5922

A taki z drugiej:

DSC_5934

DSC_5931

Niestety do konca polwyspu nie da sie dojsc bo plaze sa prywatne i naleza do farmerow. Mozna wykupic przepustke, chyba kosztuje ok 40$ i podobno w jednej z zatoczce mozna zobaczyc pingwiny.

Tu jeszcze jak schodzilem w dol.

DSC_5960

Podrozowanie niskim budzetem 😀  Ryz i tunczyk z domu. Robi robote !

DSC_5973

Nastepnego dnia wstalem o 530 rano zeby zobaczyc wschod slonca, tez nie mialem szczescia. W gorach byly chmury, nad morzem niebo bylo bezchmurne, wiec nie bylo ladnego czerwonego nieba i nie moglem zrobic zadnego zdjecia. Bylem za to  zmeczony, niewyspany i rozczarowany… Pozniej zrobilo sie ladnie wiec zjechalem w jedna z uliczek i bylo prze pieknie. Wokol byly tylko farmy z owcami, piekne widoki i swietne swiatlo zeby uchwycic jak tam jest ladnie.

DSC_6023

DSC_6036

DSC_6043

DSC_6045

DSC_6052

DSC_6074

DSC_6096

Jedna z uliczek (Lighthouse road), ktora jest ultra stroma, prowadzi do pierwotnego miejsca gdzie znajdowala sie latarnia morska. Tutaj polecam sie nauczyc jak hamowac silnikiem bo inaczej to mozna stopic hamulce… Dojedziemy, gidze widac koncowke polwyspu, piekne klify i wejscie do zatoki. A przed nami niesamowity kolor wody i poludniowy Pacyfik.
Do Christchurch mozna dojechac 2 drogami – jedna glowna albo przez Summit Road, ktora prowadzi przez wiercholek pasma gorskiego i mozna zjechac do 2 zatok. Pomimo ze dystans nie jest duzy to droga jest kreta i albo sie jedzie po gore albo mocno w dol i troche schodzi… Pewnie bylaby to dobra trasa do rajdu samochodowego.

DSC_6152

DSC_6164

I tak zlecialy mi 3 dni w Akaroa i okolicach. Kto mieszka w Christchurch to mysle, ze musi sie tam wybrac, jest blisko, pieknie i mozna na pewno spedzic tam wiecej czasu zeby eksplorowac caly polwysep.

DSC_6183

DSC_6191

DSC_6199

Przemek

Zycie w Nowej Zelandii po pierwszym miesiacu

To już mój pierwszy miesiąc w Nowej Zelandii. Może ktoś z Was się zastanawial jak wygląda tutaj zycie, co ma kraj do zaoferowania i jacy sa ludzie, jakie sa ceny itd. Oto moje pierwsze wrazenia.

1)Ludzie

Ludzie sa prze mili! Nowo Zelandczycy sa super gościnni i super pomocni. To moje pierwsze wrazenie i mam nadzieje ze tak pozostanie przez caly okres mojego pobytu. Każdy się uśmiecha, każdy zagadauje, odpowiada mile w sklepie, w okienku na poczcie, w urzędzie czy mowi czesc na ulicy nawet jak się nie znacie… Kilka przykladow pomocności, zaangażowania i goscinnosci.

Zaczalem tutaj karate to Sensei z którm utrzymywalem kontakt mailowy zaoferowal mi do pożyczenia kimno, pas. Jestem zwolniony z oplat bo jestem gościem i powiedział ze jakbym COKOLWIEK potrzebowal to znajomi z karate mi na pewno pomoga. Po pierwszym treningu poszliśmy w kilka osob na piwko. Dostalem darmowa kolejke a jak chciałem się zrewanzowac to dostalem stanowcze NIE bo jestem przecież gościem ! Zostalem także zaproszony na kolacje i dostalem informacje od znajomego ze jak pojade do innej miejscowości to jego rodzina może mi tam pomoc… Super !

Kolejny przykład pomocności. Szukalem mieszkania i pojechałem do jednej z dzielnic zobaczyć pokoj, akurat padal deszcz. Pogadalem z managerem i powiedziałem ze jade zobaczyć jeszcze inny pokoj na 2 strone miasta to sam mi zaproponowal ze może mi wziąć rower do bagażnika i mnie podrzucic to nie zmokne i będę szybciej…

Gdziekolwiek się nie rusze to ludzie maja problem z wymówieniem mojego imienia zwłaszcza pierwszej sylaby „Prze”. Wiekszosc osob pyta skad jestem, chce się nauczyć wymawiać moje imie poprawnie, pyta o Polske, moje podroze itp. Tak po prostu mila rozmowa. I to w większości miejscach, na poczcie, w banku czy w agencji pracy.

2)Krajobraz

Na razie ciężko powiedzieć jak wygląda cala Nowa Zelandia. Pomimo ze kraj jest ok 10% mniejszy niż Polska to odleglosc miedzy polnocnym a południowym przyladkiem to ponad 2 tys km, także jest dużo do przjechania. Jak na razie to widziałem morze i góry. I to wszystko mega blisko. Z mojej dzielnicy na wybrzeże jest 15 km, do pasma gor ok 90km, a na zachodnie wybrzeże 220km. Czekam na dobra pogode i będę zwiedzac.

3)Ceny

Wg mnie Nowa Zelandia jest drozsza niż Australia – czytaj mega drogo ! Duzo produktów jest importowanych przez co cena rosnie.

Owoce, warzywa, mieso, alkohol, nabial jest na pewno droższy niż w Australii. A oto kilka przykładowych cen: 1l paliwa 2$, 1kg piersi z kurczaka 15$, 1kg wołowiny 15-22$, 1kg jabłek 3$, 1kg pomidorow 10$ !!!, 1kg najtańszego zoltego sera 7$, najtańszy chleb 90c, 2l mleka 3$, 500g masla 3,7$, butelka wina od 7$, papierosy 22$ !!!, 12 malych piw 330ml 16$.

Drogo ? Tak i nie. Drogo dla przyjezdnych, dla lokalsow, przy obecnych zarobkach mysle ze jest ok.

Najtanszy supermarket to Pak’n’Save.

4) Zarobki, praca.

Praca na budowie 16-18$ na godzine, w restauracji 14-16$, kwalifiowany stolarz 24$, praca przy zbiorach często minimalna placa ok 14$, w sklepie 15-18$, praca biurowa od 18$. To podaje raczej minmalne wartości dla latwodostepnych prac, bez większych umiejetnosci czy wyksztalcenia. Inne prace ? Nie wiem… na razie zalapalem się na budowę. Tutaj dużo wymaga się dokumentów od wszystkiego… nawet jakbym chciał uzywac pile katowa to musze mieć zezwolenie… Można zarabiać po 100tys $ na rok ale trzeba mieć doświadczenie, umiejetnosci, papiery itp. Praca jest i mysle ze latwo znaleźć. Ja znalazlem do tygodnia czasu. W poniedziałek poszedlem po agencjach w miescie oddzwonili po kilku dniach, poszedłem donieść dokumenty i na następny tydzień już poszedłem do pracy. Mysle ze przy takich zarobkach ciężko narzekac na koszty zycia które wymieniłem powyżej.

5)Zakwaterowanie

Ja mieszkam w dość drogiej dzielnicy tutaj pojedynczy pokoj kosztuje ok140-180$ na tydzień i czasami w cenie wliczone sa media czasami trzeba dodac ok 10-20$ na tydzień za wode,prad, interent itd. W innych dzielnicach mysle ze można znalesc cos od ok 110$ na tydzień.

W hostelu pokoj z 8 lozkami od 30$ za noc, pokoj w hotelu 60-80$ i w gore.

To sa ceny z Christchurch.

6)Kupowanie auta.

Ostatnio się chwaliłem ze kupiłem auto. Jak to wygalda ? Super prosto ! Idziesz na poczte ze sprzedającym i uzupelnia się 2 papierki. W jednym sprzedajacy uzupelnia karte ze sprzedal auto i odsyla na adres urzędu a kupujący wypelnia inny formularz z danymi auta, swoimi i tez odsyla do urzędu. Calosc zajmuje 5 min i kosztuje 9$. Kupujacy dostaje kwitek ze posiada auto i do tygodnia czasu dostaje list potwierdzajacy przerejstrowanie auta. Koniec. Proste, wygodne i bezproblemowe. Dlaczego nie może być tak w Polsce ?

7) Poczta

Poczta to miejsce gdzie zalatwia się wszystko. Oczywiście wysylki, paczki itp. ale tez kupowanie auta, placenie za opłaty skarbowe, opłaty za rejstracje auta, wyrabianie numeru skarbowego itd. Panie sa usmiechniete, pomocne i wszystko wytlumacza, pomoga wypisac itd. Az milo !

8)Bezpieczenstwo

Jak na razie nie slyszalem o zadnych przestępstwach pobiciach czy podobnych. W okolicy gdzie mieszkam podobno jest dużo kradzieży bo studenci maja super laptopy w domach itd. wiec to kusi złodziei. Sa podobno dzielnice gdzie jest trochę niemilo ale nie slyszalem nic poważnego. W Melbourne jak mieszkałem to codziennie gdzies kogos zabito, jakies napaści czy cos. Tutaj spokojnie. Byłem w weekend w klubie i ludzie byli mili, nie widziałem zadnych bujek czy wyzywanek.

A tak pozatym to jest czysto. Swieze powietrze, piękne zachody i wschody slonca. Duza wilgoc wszędzie. Jak się nie da recznika na kaloryfer to po kilku dniach czujesz się jakbys się wycieral w szmate do podłogi. Drogi dla aut kiepskie ale dużo sciezek rowerowych. Nie ma dużych korkow, auta i sa te stare z lat 90 i najnowsze importowane z Europy. Najwiecej aut z Japonii. Z racji ze dużo produktów jest importowanych to czasami trzeba pochodzić po sklepach żeby dostać co się chce, zwłaszcza produkty spożywcze jak np. swieze chilli czy trawe cytrynowa. Te można dostać w specjalnych sklepach z azjatyckim jedzeniem. W Christchurch mieszka dużo białych, można spotkać Maorysow czy azjatow ale dość mało. Podobno w Auckland jest o wiele bardziej multikulturowo. Tyle co mogę powiedzieć po moim miesięcznym pobycie w 1 miescie. Co dalej ? Będę was informowal. Milego weekendu !

Murale w Christchurch

Christchurch jest cale w budowie, wspominalem ostatnio. Z racji tego gdziekolwiek sie nie ruszysz w centrum, bedziesz otoczony muralami. Niektore na prawde robia wrazenie. Czy to wandalizm ? Wedlug mnie nie i jest to na pewno sztuka. Zwlaszcza jak wiekszosc z murali jest na budynkach do rozbiorki. Ocencie sami!

DSC_4923

DSC_4927

DSC_4930

DSC_4931

DSC_4933

DSC_4934

DSC_4936

Ponizszy przyklad najlepiej odzwierciedla Christchurch. Piekny mural a budowa wokol.

DSC_4944

-Co mowi Batman do Robina wsiadajacego do batmobilu ?

-Wsiadaj Robin !

 

DSC_4946

DSC_4948

Wiza do Nowej Zelandii i najblizsze plany

Jak dostalem wize Pracuj i zwiedzaj do Nowej Zelandii ? Latwo ! Napisze jak to wygladlo z mojego doświadczenia.

Wymagania można latwo znaleźć na stronie ministerstwa zarówna naszego jak i Nowej Zelandii. Oto co musimy spelniac:

  1. Nigdy nie brales udziału w programie Pracuj i Zwiedzaj w Nowej Zelandii.
  2. Jestes w wieku pomiędzy 18 a 31 lat (nie ukonczyles 31 roku zycia).
  3. Nie towarzyszy Ci osoba na Twoim utrzymaniu (chodzi o dzieci, kochanka się nie liczy).
  4. Wazny paszport, który będzie jeszcze wazny 90 dni po zakończeniu planowanego pobytu.
  5. Posiadasz bilet powrotny lub srodku wystarczające na jego zakup.*
  6. Posiadasz srodki wystarczające na pobyt w Nowej Zelandii tj 4 200 NZD.*
  7. Posiadasz ubezpiecznie zdrowotne na okres pobytu w Nowej Zelandii.*
  8. Spełniasz wymogi zdrowotne.
  9. Jeśli aplikujesz z Nowej Zelandii to musisz tutaj być na wizie turystycznej.

 

* – nikt tego nie sprawdza… jak się uzupelnia wniosek przez internet to trzeba potwierdzić ze się cos tam akceptuje, masz kase i masz ubezpieczenie.

Jeśli chodzi o wymagnia zdrowotne to musialem zrobić RTG klatki piersiowej i wyslac do Nowej Zelandii. Trzeba udowodnić ze się nie ma gruźlicy. Placowki musza być rekomendowane przez urząd Nowej Zelandii. W Polsce sa trzy – 2 w Warszawie i 1 w Krakowie.

Oplata wynosi 165NZD.

Tyle ! Bulka z maslem. Wymagania sa, ale tak na prawde to kazdy sie tutaj zalicza. Najgorsze jednak jest to ze w przypadku Polski limit wiz jest przyznawany tylko dla 100 osob. Nastepny program rozpocznie się w lutym 2016.

Ja sie zorientowałem o tej wizie ok 1,5 tygodnia przed terminem rejestracji do wizy. Szybko poleciałem do doktora, zalatwilem RTG i poczytalem czego mozna sie spodziewacz podczas rejestracji przez internet. Serwis do rejestracji internetowej został otworzony o 10 rano czasu lokalnego, wchodzisz na strone, rejestrujesz się, uzupełniasz wszystkie dane, zajmuje to ok 10 min. Wysylasz i czekasz na odpowiedz. Ja dostalem odpowiedz zwrotna po ok 2,5 tyg ze przyznano mi wize. Przy uzupełnianiu formularza należy podac wszytkie dane personalne. Warto mieć przy sobie paszport, dowod osobisty (wymagają podania informacji z 2 dowodow tozsamosci), chyba dane ukończenia szkoły i w jakim obszarze spodziewasz się szukac pracy. Wszystko działa intuicyjnie.

W ten oto sposób jestem w Nowej Zelandii.

Pierwszym miastem, do którego przyleciałem jest Christchurch. Miasto w srodkowej części południowej wyspy. Najwieksze na poludniwej wyspie oraz trzecie w NZ. Kilka lat temu przeszlo bardzo duże trzęsienie ziemi i miasto wygląda na prawde dziwnie. W sumie to nie ma miasta… centrum po prostu jest jednym wielkim placem budowy. Nawet istnieje tutaj taka anegdota ze Christchurch jest jak amerykański paczek, miejsca mieszkalne na okręgu a w centrum nic. Sklepy i rozne instytucje sa przenoszone co chwile i jak się pyta o droge to smiesznie to brzmi ale ludzie odpowiadają – „Ostatnim razem bank był na ulicy…. Ale teraz to nie wiem…” haha. Często nawet tymczasowo sklepy itd. sa w kontenerach…

Christchurch

Dlaczego tutaj ? Bo jestem na wizie Pracuj I Zwiedzaj. Podobno tutaj jest najłatwiej znaleźć prace dla faceta na budowie. Zarobki sa dość dobre bo bez zadnych umiejetnosci zarabia się ok 16-18 dolarow na godzine i wzwyż. Praca w barze to ok 14-15 dolarow na godzine. Zycie jest na pewno droższe niż w Australii, zwalszcza alkohol i warzywa/owoce. Ja place za wlasny pokoj 150 dolarow na tydzień i to mam dość dobra cena. Nie ukrywam ze dla mnie glownym celem w NZ będzie odlozenie kasy na kolejne podroze, zwłaszcza po Azji która jest super tania. Dodatkowo Christchurch jest polozone w centralnej części wyspy wiec latwo zrobić wycieczki przez weekend i zobaczyć znaczna czesc wyspy mieszkając w jednym miejscu. W planie mam kupic auto i robic wlasnie takie wypady żeby dotrzeć do wielu miejsc w okolicach.

Jak długo tutaj będę ? Nie wiem. Wszystko zalezy od pracy i jak sie zapoznam z krajem, co gdzie jest, jak funkcjonuje, jak z praca itp to sie przeniose dalej. Na pewno do lata (czyli w Polsce zimy) chce zostać na południowej wyspie a może w przyszłym roku przeniosę się na polnocna wyspe. Tyle jak na razie. Trzymajcie kciuki żebym znalazł dobra prace  🙂

Milej niedzieli !

Przemek

Open Table – czyli jak sie zalapac na darmowy obiad w Melbourne

Na swiecie ogromne ilosci jedzenia sa marnotrawione. Ponizej kilka faktow:

  • Około 1/3 jedzenia wyprodukowanego na swiecie jest marnotrawioa.
  • Co roku kraje wysokorozwinięte wyrzucają taka sama ilość jedzenia (222 miliony ton) co produkcja zywnosci w rejonie Sahary w Afryce (230miliony ton).
  • W Australii zywnosc warta miedzy 8-10 miliardow dolarów jest marnotrawiona.
  • Co roku przeciętny Australijczyk odrzuca około 20% jedzenia, czyli co 5 reklamowke z zakupami co daje ponad 1000$ rocznie.
  • Około 50% produktów które laduja do kosza w Australii to swieza zywnosc i resztki z obiadow.

dane pochodzą z:

http://www.ozharvest.org/what-we-do/environment-facts/ oraz

http://www.lunchalot.com/foodwaste.php

Organizacja Open Table jest super inicjatywa, która ma na celu minimalizowanie efektu marnotrawienia jedzenia. Super ludzie, wolontariusze maja kontakty z roznymi sklepami, dostawcami, hurtowaniami z owocami, warzywami czy bankiem zywnosci i gotuja jedzenie które jest bliskie terminu przydatności. Glownie trafia do lokalnej spolecznosci, ludzi biednych ale także dla każdego zainteresowanego przechodnia, podróżujących czy znajomych. Można polaczyc przetwarzanie zywnosci oraz mile spotkania kolezenskie w jednym. Akurat moja kuzynka zna kilka osob, które biora czynny udział w tej organizacji wiec mogla mnie z nimi zapoznać i miałem przyjemność z nimi wspolpracowac.
Jak się podruzuje autostopem to jest super latwo poznac ludzi. Zawsze ktoś cie zaczepi po drodze, prowadzisz rozmowe w aucie, zdobywasz szybko znajomości i masz od razu znajomych w miejscu docelowym. Ja w Melbourne nie znalem nikogo oprócz mojego Wujka i Cioci. Przy organizacji takiego wydarzenia zawsze się poznaje mase osob, czasami przychodzą stali bywalce czasami podróżnicy jak ja a czasami znajomi znajomych. Latwo nawiazac kontakty, spedzic w inny sposób niż niedziele (tj kosciol, rosol, kotlet, familiada) i zdobywac nowe umiejetnosci kulinarne.
Co najbardziej mi się podoboalo ? Wydaje mi się ze atmosfera jak w MasterChef. Dostajemy produkty roznego rodzaju i w roznych ilościach i wtedy nastepuje burza mozgow: co możemy z tego zrobić ?a czas mamy limitowany. Prawie jak odcinek z „mystery box”. Ale kilka ludzi z pasja do gotowania zawsze cos wymyśli a czasami byłem zaskoczony co możemy zrobić z produktów które często w naszym domu dostja miano „ odpadki”. Z tego stworzyliśmy super sałatki, curry, placki, ciasta, itd. Niesamowite.
Dlatego jak ktoś będzie w Melbourne mocno zachęcam odwiedzić „Open Table” wziąć udział, ugotować, pomoc a jak nie to tylko przyjść i zjeść. A czasami nawet zrobiliśmy tyle jedzenia ze można było zabrać do domu i mieć na następne dni. Idealnie !

Wiecej na:

http://www.open-table.org/

Ponizej kilka fotek z naszych wydarzen:

Nasza ekipa w Collingwood.

DSC_3555 (2)

Zapiekane mlode warzywka.

DSC_2625

Super pyszne ciasto jablkowe z kruszonka.

DSC_2628

Lokalni sasiedzi.

DSC_3880

Nasza ekipa z Fritzroy

DSC_3883-2

Duuuuuzo darmowego chleba.

DSC_3885

Aloo gobi, ryz, salatka z czerwonej kapusty, ciasto jajeczne, soczewica, zapiekane ziemniaczki.

DSC_3890

Co prawda pisalem ze obiady sa za darmo ale jesli ktos ma poczucie ze chce nas wesprzec moze smialo to zrobic. Wszystkie dodatkowe pieniadze ida na przyprawy, oleje i inne produkty ktore nie dostajemy  za darmo.

DSC_3892

Pyszna warzywne placuszki z kalarepy, ziemniakow, marchewki i chilli. Cos podobnego jadlem w Iranie i sie nazywalo Kuku Sibzamini a tutaj nazywane Frittata.

DSC_3934

Na bogato w Brunswick.

DSC_3738

Cwiartki z ziemniaczkow, swieza salatka z pomidorkami, salatka z pomarancza i selera, salatka z kukskusu, zielona salatka na goraco.

DSC_3739

Kolacja w Brunswick.

DSC_3744

Tajlandia, wypad na tydzien

W zeszłym tygodniu byłem w Tajlandii bo musialem przedluzyc wize. W sumie to caly tydzień byłem tylko w Bangkoku. To miasto jest prze super ! Ultra super pyszne jedzenie i chyba najtaniej w Tajlandii ! Ktokolwiek uwielba jedzenie to się zakocha w tym miescie ! A pozatym to chyba miasto, w którym sa największe korki… Z tym jest tragedia…

Lecialem liniatmi lotniczymi Air Asia bo sa najtańsze i maja bardzo mila obsluge…

DSC_2715-3-2

Pomimo ze kocham tajskie jedzenie wybrałem się już po raz kolejny do Oishi Grand w Siam Discovery. Japonski bufet. Dość drogi ale owoce morza maja na prawde smaczne. Sashimi swieze i pyszne, sushi jest bardzo dobre, dodatkowo na deser maja wyśmienita panna cotte (chyba jedna z lepszych jaka jadlem) dodatkowo mnóstwo swiezych owocow oraz lody z Häagen-Dazs.

DSC_2830-2

DSC_2835

Dodatkowo można poprosić o jedzenie na parze lub smazone. Jak dla mnie potrawy smazone sa zbyt tłuste i dodaja specyficzna przyprawe (cos jak nasza vegete) i jej smak jest za bardzo zdominowany i slony.

DSC_2831-2

Nie pozostaje nic innego jak jesc ile się da.

DSC_2841

Jeśli chodzi o tajskie jedzenie to chyba moja ulubiona potrawa sa nudle z kluseczkami wonton i wieprzowina. Moglbym jesc to codziennie…

DSC_3005

A jeśli chodzi o lody to najlepsze maja kokosowe. Wedlug mnie najsmaczniejsze znajdziecie na targu w weekend na Chatuchak.

DSC_3016

I co lubie najbardziej to taksowka na motorze, która bierze 2 pasazerow i można jechać bez kasku !

DSC_3425-3

Oraz jeszcze kilka przypadkowych zdjęć które zrobiłem gdzies międzyczasie.

Kaktus. Bardzo osobliwy.

DSC_2792

Chlopiec, ktory sprzedaje kupony na loterie (cos jak nasze lotto).

DSC_2795

Modlitwa.

DSC_2799-2

 

Wiza do Australii

Jakby ktoś się zastanawial żeby jechać do Australii i miał wątpliwości co do wizy to napisze jak to wygląda z mojego doświadczenia. Jest kilka możliwości i wszystko zależy po co i na jak długo jedziemy do Australii ale tak na prawde żeby dostać dostać wize do Australii jest ultra latwo i można to zalatwic w kilka godzin.

1)Wiza e visitor (sublclass 651)

Najlatwiejsza wiza i co najlepsze – jest za darmo. Wize jest wazna rok od wydania. Pozniej wiza także jest wazna na rok po przekroczeniu granicy ale nasz maksymalny pobyt nie może być dluzszy niż 3 miesiace. Polega na zarejstrowaniu się na stronie Australijskiego Urzędu Imigracyjnego (wypełniamy wniosek w internecie) i po kilku godzinach dostajemy odpowiedz czy wiza została nam przyznana czy nie. Ja dostalem wiadomość zwrotna po 3 godzinach. I jeszcze nie slyszalem żeby komus nie przyznano takiej wizy. Na stronie jest dużo napisne o niekaralności, badaniach, ubezpieczeniu itp. Chyba nikt tego nie sprwadza… trzeba tylko zaznaczyc ze się jest niekarany, ma się ubezpieczenie itp. i powinno być ok. Na niej możemy tylko zwiedzac. Nie można pracować czy się uczyc.

Dodatkowo niby jest napisane ze maksymalny pobyt to 3 miesiace ale byłem w urzędzie imigracyjnym tutaj na miejscu i taka wize można przedluzyc ! Koszt to 335 AUD. Dlatego ja poleciałem do Tajlandii na wakacje bo bilet mnie kosztowal ok 400AUD (a taniej można ogarnąć lot na Bali) i w tym miałem wakacje a nie wkladalem za nic prawie 350 dolarow do kieszeni rządu.

2)Wiza turystyczna (e600)

Kolejna wiza turystyczna. Tutaj można się ubiegać o pobyt na 3,6 lub 12 miesiecy. Ale tutaj już trzeba przygotować jakies papierki, wyplacic 335AUD, wyslac podanie do Niemiec, czekac i jak cos pojdzie nie tak to doslac kolejne papierki. Ogolnie kupa roboty. Raczej jak się przyjezdza do Australii na podróż to pewnie 3 miesiace starcza wiec bardziej celowalbym w wize e-visitor opisana powyżej. Wiza e600 daje nam tylko taka przewagę ze nie trzeba opuszczać kraju po 3 miesiacach.

3)Wiza “Pracuj I zwiedzaj” (Work and holiday visa subclass 462)

To jedna z najlepszej opcji. Na tej wizie możemy pracować i zwiedzac Australie i zostać tutaj pelny rok. Niestety wymagania sa dość duże i dla Polakow przyznawane jest tylko 200 takich wiz na rok. Wiza ta kosztuje 420AUD ale tak na prawde to można to odrobić w kilka dni jak się tutaj znajdzie prace. Jest kilka stron, które podaja wymagania ale zazwyczaj sa one niepelne, dlatego podam to co wiem z pierwszej reki (kolezanka aplikowala o ta wize w ostatnim programie). To zazwyczaj znajdziemy na oficjalnych stronach:

1 – jestes w wieku 18-31 lat (czyli 30latki mogą aplikować, jak się ukończy 31 to niestety…)
2 – nie towarzysza Ci dzieci na Twoim utrzymaniu
3 – masz paszport z 2 pustymi stronami i okres waznosci nie mniejszy niż 3 miesiace
4 – posiadasz co najmniej 5000AUD na własne utrzymanie i posiadasz bilet powrotny lub srodki na zakup (na szczęście to drugie jest „na logike” czyli cena mniej więcej biletow żeby wylecieć z Australii)
5 – spełniasz wymogi zdrowotne (glownie wiaze się to z RTG klatki piersiowej pokazujące ze nie masz gruźlicy)
6 – posiadasz wyksztalcenie wyższe lub co najmniej dwa lata studiow licencjackich
7 – posiadasz zaświadczenie wydawane przez Ministerstwo Pracy i Polityki Spolecznej
8 – posiadasz jezyk angielski na poziomie komunikatywnym (co wg mnie brzmi absurdalnie, jezyk komunikatywny to ze umiesz zapytać gdzie jest piekarnia, kupic bilety na pociag albo zapytać ile kosztuje piwo a tutaj wymagają prze super ciężkich testow z jezyka angielskiego)

I tyle. Wiecej nie wyjasniaja. Ja jeszcze dopisze co tak na prawde zawierają wymagania.

Co do wymagan językowych to zalicza się:

-IELTS co najmniej 4,5
-TOEFL co najmniej 133pkt z testu komputerowego, 450pkt z testu pisemnego albo 45pkt z testu internetowego
-OET co najmniej z przed 2 lat
-szkola podstawowa, w której wszystkie zajecia były w jezyku angielskim, wszystkie lata
-gimnazjum, w którym wszystkie zajecia były w jezyku angielskim przez co najmniej 3 lata
-liceum, w ktorym wszystkie zajecia były w jezyku angielskim przez co najmniej 5 lat (które liceum w Polsce jest prowadzone 5 lat ? chyba ze sobie „siądziesz” przez 2 lata…)
-szkola policealna, w której wszystkie zajecia były w jezyku angielskim przez co najmniej 2 lata
-studia, wszystkie zajecia były w jezyku angielskim przez co najmniej rok

Dodatkowo:

-Kopia paszportu
-wypelniony wniosek 1208
-jeśli zmieniles imie to dokument, który to potwierdza
-2 zdjecia 35x40mm
-kopie książeczki wojskowej
Wszystko musi być przetłumaczone przez tlumacza przysięgłego i wyslane do Berlina.

Wiecej na oficjalnej stronie :
https://www.mpips.gov.pl/praca/program-zwiedzaj-i-pracuj/program-zwiedzaj-i-pracuj-australia/

 

 

 

O mnie, o planach, przemyslenia

Hej,
wiem ze ostatnio mnie tutaj duzo nie bylo ale nie martwcie sie jestem zdrowy, u mnie wszystko ok ale po prostu nadzwyczajniej jestem zajety praca… Jestem juz w Australii prawie 3 miesiace i konczyla mi sie wiza wiec musialem opuscic kraj zeby ja przedluzyc (w osobnym poscie napisze na temat wiz do Australii). Dlatego nic nie pisalem bo obawialem sie odprawy celnej, ktora tutaj jest na prawde szczegolowa. Czasami sprawdzaja twoj telefon, FB czy twoje notatki ktore ze soba wieziesz. I wlasnie tak tez sie stalo kilka dni temu… Polecialem do Bangkoku na tydzien, przy powrocie bardzo mila Pani w okienku zaczela sie wypytywac:

A na ile dni jedziesz do Australii ?
Gdzie bylem przed Tajlandia ?
Skad mam fundusze na podrozowanie ?
Gdzie jest moj bagaz ? itd…

Po tym zostalem pokierowany do osobnego pokoju gdzie zaczely sie bardziej niewygodne pytania.
Jak dlugo podrozuje, gdzie mieszkam, z kim mieszka, skad mam pieniadze, kiedy ostanio pracowalem, jako kto, ile mam pieniedzy, kto finansuje moja podroz, co robie w ciagu dnia, dlaczego chce zostac jeszcze 3 miesiace w Au skoro juz bylem tutaj 3 miesiace itd… Na szczescie bylem dobrze przygotowany i w koncu mieszkam u Wujka, gdzie daje to swietne podstawy ze odwiedzam rodzine i zostalem przepuszczony dalej. Ale jednak jak ktos nie ma dobrego wytlumaczenia to pytania pewnie beda sie pogarszac…

Jeszcze na poczatku mojej wizyty w Australii duzo zwiedzalem, zmienialem swoje lokalizacje ale teraz zasiedzialem sie w Melbourne i zwiedzilem wieksza czesc Wiktorii – stanu gdzie obecnie przebywam. Jeszcze zostalo kilka parkow narodowych do odwiedzenia ale nie wiem czy zrobie to teraz czy pozniej jak juz pojade dalej na wschod.
Jak na razie mam plan zeby zostac w Melbourne do konca czerwca i pracowac a pozniej w lipcu pojechac zwiedzac wschodnie wybrzeze Australii w tym Sydney, Brisbane, Gold Coast, rafe koralowa, Gore Kosciuszki i jeszcze kilka parkow narodowych.

Caly czas pracuje dlatego tymczasowo troche zwolnie z moimi postami. Czy moze mam pisac ze podalem dzisiaj ceglowke Henkowi a pozniej pomagalem robic zaprawe Staszkowi ? Chyba nie 😀

Australia to dobry kraj zeby odlozyc duza kwote gotowki w szybkim czasie, zwlaszcza jak moge mieszkac u rodzinki i miec mniej wydatkow a super towarzystwo. Ale czy to jest najlepszy kraj ? Ehh – jak dla mnie to to jest normalny, dobrze rozwniety kraj pierwszego swiata. Mozna dostac wszystko, jest ekstremalnie drogo, jest czysto, sa super drogi, swietna sluzba zdrowia ale kazdy jest w pogoni za pieniadze, zajety, nikt na Ciebie nie zwraca uwagi – normalny zwykly kraj. Ja chyba bardziej lubie kulture, krajobrazy, jedzenie i goscinnosc, ktora oferuja Azja i juz mi sie za tym teskni… Dlatego dobrze bylo wyskoczyc na kilka dni do Tajlandii 🙂

Great Ocean Road

Kolejna atrakcja w Wiktorii. Great Ocean Road – droga, ktora powstala na zachod od Melbourne i prowadzi blisko wybrzeza z wysokim klifem. Wiele z formacji skalnych ma specyficzne nazwy. Droga powstawala ok 16 lat i byla zbudowana jako pomnik poleglych zolnierzy po I wojnie swiatowej.

DSC_1935

DSC_1936

DSC_1941

DSC_1951

DSC_1974

London Arch.

DSC_1986

DSC_1992

Razor.

DSC_1999

Najbardziej popularne miejsce – 12 Apostolow. Tak to wyglada w rzeczywistosci.

DSC_2003

12 Apostolow.

Grampiany

Jednak Australia nie jest taka plaska jak mi sie wydawalo. Bylem w Grampianach – pasmo gorskie w Wiktorii, jakies 250 km od Melbourne. Co prawda gory nie sa jak Himalaje albo nie ma lodowca ale jak ktos lubi chodzic po gorach – moze sie tam wybrac. DSC_1886-2

Najbardziej znany szlak nazywa sie Pinnacle, ktory prowadzi na wielka skałe. Widok niesamowity. Szlak ma ok 3,5 km. Zajelo mi to niecala godzine.

DSC_1853

Szlak jest super przygotowany, nawet jak nie mogli zrobic dobrej drozki czy poustawiac kamieni to sa zrobione metalowe schodki po ktorych wchodzi sie bardzo latwo.

DSC_1825

Najlepsza czesc chodzenia w tych sciezkac jest niesamowita won eukaliptusa od drzew ktore tam rosna. Super !

DSC_1820

Ponizej jeszcze kilka widoczkow:

DSC_1824

DSC_1835

DSC_1861

« Older posts

© 2017 Bez Ceregieli

Theme by Anders NorenUp ↑